Wyjść z pułapki oczekiwań

Oczekiwania.

Nowy Rok i nowe postanowienia. Oczekiwania. A może to tylko… złudzenia?
Stąd moja potrzeba, żeby teraz właśnie napisać, jak to właściwie jest z tymi oczekiwaniami i czym one się różnią od nadziei.

Czym są oczekiwania

Oczekiwania to pewne nasze przekonania, jak powinno być w przyszłości: co powinno się wydarzyć, jak powinnam się zachować ja sama lub ktoś inny, co powinnam osiągnąć itp… Pragniemy przy tym dostać to, czego chcemy, dokładnie wtedy, kiedy chcemy. Ta postawa ma w sobie mało realizmu: nie na wszystko mamy przecież wpływ, nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Och, oczywiście! Chcielibyśmy kontrolować WSZYSTKO. Ale przecież w głębi duszy wiemy, że to zwykła ludzka mrzonka. Kolejne nierealistyczne oczekiwanie. Bo przecież wszystko się zmienia. Już Heraklitowi z Efezu przypisuje się zdanie: „Jedyną stałą w świecie jest zmiana.”

Zarządzanie oczekiwaniami w duchu mindfulness

Skoro tak, to – czy nam się to podoba czy nie – musimy być elastyczni w naszych planach. Prawdziwy plan koncentruje się na celu, który chcemy osiągnąć i uwzględnia zarówno to, co może być pomocne w jego osiągnięciu, jak i to, co może nam stanąć na przeszkodzie. Im bardziej jestem otwarta na przyjęcie zmieniających się okoliczności, a także na odkrywanie prawdy zarówno o sytuacji, jak i o mnie samej – tym większe mam szanse na powodzenie. Nasze oczekiwania natomiast są zazwyczaj sztywne: chcę, żeby było tak i tak. Nie inaczej. Zasuwam do celu z wrażliwością transportera opancerzonego, nie dostrzegając tego, co wokół mnie i we mnie samej. A jeżeli to, czego pragnę, się nie spełnia, mimo że ja chcę, a nawet mimo że nad tym pracuję… dopada mnie złość, frustracja, niepokój, lęk… Tu właśnie w świat naszych oczekiwań wkracza mindfulness i pozwala nimi „zarządzać”.

Krok 1. Zapytaj siebie: „Czy to realistyczne?”

Bo zawsze mogę się zatrzymać i zapytać siebie: czy to, czego oczekuję, jest zbudowane na prawdzie? Na realnych przesłankach? Na konkretnych ustaleniach? Czyli np. oczekuję, że mój współpracownik wykona swoją część projektu do końca stycznia, bo tak razem ustaliliśmy i dotąd mnie nie zawiódł; oczekuję, że mój mąż zaangażuje się w wychowanie dziecka, bo rozmawialiśmy o tym, a poza tym w jego rodzinie obowiązują takie właśnie wzorce; oczekuję, że schudnę nadmiarowe 10 kg w ciągu x miesięcy, bo mam czas na regularny ruch i wiem już, jakie pokarmy służą mojemu zdrowiu i wracaniu do formy.

Krok 2. Bądź otwarty na zmianę.

Ale nawet jeśli nasze oczekiwania są zbudowane na realnych przesłankach (a nie – jak często bywa – na kolejnych oczekiwaniach vel mrzonkach), musimy być przygotowani wewnętrznie na to, że jednak te „oczekiwania” trzeba będzie zmodyfikować. Bo współpracownikowi ciężko rozchoruje się dziecko; bo mąż przeżyje załamanie z powodu np. utraty pracy; bo okaże się, że to, co służyło mojemu organizmowi dwa czy trzy lata temu, teraz już tak nie działa… Cokolwiek z licznych niespodzianek, których nie skąpi nam życie.

Krok 3. Zaakceptuj trudne emocje.

Ale nawet jeśli zauważę, że reaguję paletą emocji, które blokują moje możliwości przystosowania się (wspomniane już: złość, frustracja, lęk, przerażenie i ich koledzy), mogę te emocje zauważyć, przyjąć, zaakceptować. OK, jest we mnie złość/frustracja/lęk. Dostrzegam je. Przeżywam je. Pozwalam, żeby były (nie zaprzeczam im, bo przecież już są!). To pozwoli mi je „oswoić” i nie reagować bezmyślnie na ból z nimi związany. Będę mogła świadomie odpowiedzieć na to, co się wydarza, wybierając najlepsze w tym momencie rozwiązanie.

 

Uważność przynosi nadzieję

Dostrzegasz różnicę? Oczekiwania to przekonania, jak powinno być. Ja Cię tymczasem zachęcam do tego, aby nieustannie zauważać, jak jest naprawdę. To taka magiczna sztuczka, która zamienia oczekiwania w możliwości i daje nadzieję. Nadzieja jest postawą otwartości, która pozwala nam poruszać się nadal do przodu, do celu, który jest dla nas naprawdę ważny, ale z uważnością i wrażliwością. A jak jest z Tobą? Otwierasz się na przyszłość z nadzieją czy ulegasz terrorowi oczekiwań, który podpowiada Ci, że wszystko – ale to wszystko! – już jest stracone, skoro nie udało Ci się osiągnąć celu x w czasie y?… Jeśli tak jest, sprawdź, czy możesz zastosować sposób opisany w tym artykule. Powodzenia! 🙂