Jak przetrwać urlop i nie zwariować

Przymus wypoczywania i inne oczekiwania

Powodów, że „wariujemy” podczas urlopu – i wracamy do pracy wcale lub prawie wcale niewypoczęci – jest sporo. Jednym z nich jest swoisty… przymus wypoczywania. Tak bardzo czujemy, że MUSIMY odpocząć, że odczuwamy nieustanną presję i napięcie. Zastanów się, czy to Ciebie nie dotyczy i spróbuj odpuścić. Z łagodnością dla siebie pozwól, aby było, jak ma być. Tę samą radę mogliby zastosować w życiu wieczni perfekcjoniści. Perfekcjonizm nie bierze sobie urlopu i odkrywamy, że nasz urlop musi być doskonały. Cokolwiek idzie nie tak, staje się dla nas powodem do stresu. Kiepska pogoda. Nie taki standard noclegów. Likwidacja ulubionej knajpki w ulubionym kurorcie. Cokolwiek. Oczywiście, znajdą się powody do złości czy smutku, ale pozwól sobie przeżyć ich falę i puść. Nie rozpamiętuj, nie nakręcaj się, nie skarż się i nie narzekaj na prawo i lewo. Zwłaszcza teraz. To wcale nie pomoże, jedynie poziom Twojego niezadowolenia wzrośnie do kolosalnych rozmiarów. To tylko tydzień/dwa/trzy – przeżyjesz. Mało tego: możesz mieć naprawdę fantastyczny urlop mimo to! Tylko wyrzuć przez okno oczekiwania i potraktuj zaistniałą sytuację jako zaproszenie do kreatywności. Pada deszcz? To może nadrobisz zaległe lektury lub seriale? Albo pograsz w gry planszowe z innymi? A może zamiast iść na plażę/w góry wybierzecie się do jakiejś fajnej regionalnej restauracji? A może… rozłożysz parasol i przypomnisz sobie, jak to jest spacerować w deszczu?…

Pazerne zwiedzanie i wyścigi na szczyty

Kolejnym problemem może być pragnienie, żeby być wszędzie, wszystko zobaczyć i wszystkiego doświadczyć. Jesteś pierwszy raz we Florencji/Paryżu/Dubaju czy nawet Krakowie i chcesz zobaczyć jak najwięcej. To zrozumiałe i wcale nie musi być problemem pod warunkiem, że znasz miarę. Czyli cieszysz się z tego, co się udało, a nie zadręczasz tym, co nie wyszło. No i że nie zwiedzasz w tak szalonym tempie, że jesteś potem wykończony/-a i nie masz zielonego pojęcia, co przedstawia te trzy tysiące przywiezionych z wyjazdu zdjęć. To ma być wypoczynek? Serio? Takie wakacje w pędzie kojarzą mi się szczególnie właśnie z miastami, ale nawet gdzieś w górskich ostępach możesz tak gnać na szczyt, że nie zauważysz tysięcy małych cudów mijanych na szlaku, a potem brak ci tchu, pot zalewa oczy i nawet nie masz siły podziwiać widoku ze szczytu. Potrzeba osiągnięć raczej nie sprzyja wypoczynkowi. Zwolnij. To tak jak z jedzeniem: chcesz tylko napchać brzuch czy smakować posiłek?

Poszukaj równowagi

Kilka tygodni temu byłam po raz pierwszy w Londynie. Przez – uwaga! – sześć godzin. 😀 Przez te 6 godzin przebiegłyśmy ze znajomymi 20 kilometrów brzegiem Tamizy od London Eye do Tower Bridge i z powrotem od Tower do Buckingham Palace i znów do Westmister Abbey. Został mi spory głód Londynu po tej wycieczce. I byłam napraaaawdę zmęczona: tak samym chodzeniem, jak i wrażeniami. A kolejnego dnia pojechaliśmy do Ely. OK, w Ely w sumie nie ma za dużo do oglądania: katedra i dom Cromwella. Ale dzięki temu mogłam sobie siedzieć w tej katedrze i podziwiać tyle detali, ile tylko zdołałam, i wysłuchać koncertu, który akurat się przydarzył, a potem iść powoli nad rzekę i przycupnąć sobie na brzegu, nic nie robiąc. I nasycić się tym wszystkim bez „przejedzenia”. I odpocząć. Gdybym teraz chciała dać sama sobie radę dotyczącą zwiedzania nowych miejsc, nie byłoby to jednak: „Zwiedzaj w stylu slow!”. Raczej: „Znajdź równowagę.” Równowagę pomiędzy działaniem a byciem, aktywnością a biernością, ogólnością a szczegółem. To rada dla mnie. A Ty jakiej byś sobie udzielił/-a?

Czego potrzebujesz?

A no właśnie: bo zdarzają się przecież i takie urlopowe wpadki, że – czasem namówieni przez przyjaciół lub partnera – wybieramy formę wypoczynku, która jest nie dla nas. Mając na co dzień siedzącą pracę, do tego dość przewidywalną czy wręcz nudną, wybieramy leniuchowanie na plaży w wakacje. Albo przeciwnie: po całym roku stresów i wyzwań, dokładamy sobie dużą dawkę adrenaliny również w porze urlopu. Cóż, może CZASAMI to się sprawdza. Ale rzadko. Znów fajnie jest się przyjrzeć swoim potrzebom i znaleźć równowagę. Jasne, może się zdarzyć, że najbardziej potrzebujemy podtrzymania lub ożywienia relacji – po prostu bycia z kimś, kto ma akurat inne niż my preferencje urlopowe. Ale relacje to także komunikowanie potrzeb i na pewno da się wynegocjować i pogodzić: trochę morza i trochę gór, trochę kultury i trochę natury, trochę aktywności i trochę bierności, wreszcie trochę czasu wspólnego i takiego na bycie samemu. Nawet na urlopie z dziećmi. Gdzie czas samotności może się okazać bezcenny i nieodzowny dla każdego z rodziców.

A gdybym tak miała dać Ci jeszcze kilka uważnych rad urlopowych na zakończenie…

  1. Zwolnij. Zanurz się w doświadczeniu. Codziennie choć na chwilę. Czy to jedzenie, czy chodzenie, pływanie czy oglądanie widoków – rób to dokładnie, używaj zmysłów, bądź.
  2. Poświęć czas na kontakt z naturą. Nawet jeśli jesteś krejzolem na punkcie zabytków, zakupów, odwiedzania knajpek itp itd, nie zapominaj o drzewach, wodzie (nie w basenie!), chodzeniu po piasku czy choćby gapieniu się na roślinki. Używaj tak wielu zmysłów, jak zdołasz! Twój mózg Ci za to podziękuje.
  3. Spróbuj czegoś nowego. Masz tyle okazji: nowe potrawy i aktywności, nowi ludzie i nowe szanse (niekoniecznie nowe romanse…). „Odautomatyzuj” swoje życie, robiąc coś po raz pierwszy. Cóż, pamiętaj, że także to, co już znasz, możesz zrobić… w inny sposób! A może zrzucisz uniform nadmiernej powagi i sprawdzisz, jak to by było bawić się jak wtedy, kiedy byłeś/byłaś dzieckiem: zbudować zamek z piasku czy zagrać w chowanego?
  4. Sprzątaj regularnie… w swojej głowie. Zwłaszcza kiedy podsuwa Ci czarne scenariusze lub kieruje Twoje myśli ku pracy, podziękuj umysłowi za troskę, weź kilka świadomych oddechów i nie daj się w to wplątać. Znajdź wreszcie czas na medytację. Zadbaj o siebie.
  5. Wysypiaj się, ale nie pozwól sobie na rozregulowanie rytmu dobowego. Być może tylko marzysz o tym, żeby spać do południa podczas urlopu, ale dla Twojego zdrowia i poziomu energii będzie lepiej, jeśli będziesz nadal wstawać o określonej godzinie i (zazwyczaj) o określonej iść spać. Po prostu zadbaj o zdrowy – nie za krótki i nie za długi – sen, a nie odsypianie całego roku. Dużo łatwiej będzie Ci też wrócić potem do pracy dzięki temu.