Pięć timerów do medytacji na Androida

Na samym początku chcę powiedzieć drukowanymi literami: ŻEBY MEDYTOWAĆ, NIE POTRZEBUJESZ ŻADNYCH GADŻETÓW. Absolutnie żadnych. Nastawiasz minutnik w telefonie albo taki „analogowy” do gotowania jajek i oddychasz. Powiem więcej: możesz nawet nie nastawiać niczego, choć kontrolowanie czasu sprzyja formalnej medytacji. Cep jest przy tym skomplikowany. To zestawienie powstało dlatego, że w poprzednim artykule pisałam o wyrabianiu nawyku medytacji i zasugerowałam używanie aplikacji do jego śledzenia, połączonego z timerem medytacyjnym. Podzieliłam się przy tym informacją, z jakiego timera ja korzystam i… okazało się, że nie można go już pobrać. Zrobiło mi się głupio i postanowiłam dać Wam przegląd aplikacji, które MOGĄ pomóc – zwłaszcza osobom początkującym. Zestawienie zawiera pięć aplikacji, z których pierwsze trzy (Meditation Timer, Meditation Timer&Log oraz Medativo) zawierają jakąś formę śledzenia „postępów”, dwie ostatnie (Quiet Mind i Zazen Meditation Timer) to „czyste” minutniki dla osób, które chcą sobie jedynie ułatwić życie (lub korzystają już z innej formy monitorowania nawyków).

Funkcje timerów medytacyjnych

Czym się różni timer medytacyjny od tego do gotowania jajek? Właściwie niczym… Jednak po prostu przyjemniej jest, jeśli dźwięk, który nas wprowadza w medytację, jest głębokim dźwiękiem misy lub gongu. Samo wsłuchanie się w taki instrument wzmaga naszą koncentrację. Dlatego w opisie aplikacji zwracam uwagę na to, jakie sygnały początku i końca sesji są dostępne. Przydatna jest także możliwość ustawienia czasu przygotowania (wystarczy zwykle 5-15 sekund) – w tym czasie „mościmy się” i przyjmujemy właściwą pozycję ciała. Jeżeli jesteśmy na początku drogi, może być bardzo wspierające ustawienie sygnałów, które rozbrzmiewają podczas praktyki w pewnych interwałach i służą nam jako dzwonek uważności: słysząc ten dźwięk, sprawdzamy, gdzie jest nasza uwaga i przywołujemy ją do obiektu medytacji (zazwyczaj oddechu). Osoby po ośmiotygodniowych kursach uważności mogą też wykorzystać interwały do podziału pełnej medytacji siedzącej na części (ciało jako całość… oddech… doznania z ciała… itd). Jeśli kształtujemy dopiero w sobie nawyk medytacji, przydadzą nam się jakieś sposoby na śledzenie tego nawyku, a także przypomnienia w samej aplikacji. Na uwagę zasługuje również możliwość dodawania krótkich komentarzy do sesji. Można zapisać od razu swoje obserwacje i wglądy. No i wreszcie jeszcze coś, co jest kwiatkiem do kożucha, ale napisać o tym trzeba i to nawet szerzej, a mianowicie muzyka w tle.

Muzyka w tle medytacji - kontrowersje

Zdarzyło mi się raz i drugi, że ktoś mi zwrócił uwagę, że medytacje, które proponuję, byłyby „fajniejsze”, gdyby nagrać muzykę w tle. Sorry, ale nie. Tutaj, na Stacji Teraz, promuję medytację uważności (mindfulness), a ona polega na przyglądaniu się temu, co i tak już jest – w naszym ciele, w myślach i emocjach. Muzyka działa na emocje. Emocje objawiają się w ciele. Jeśli dodam muzykę do medytacji oddechowej czy skanowania ciała, to będzie ona w określony sposób zmieniała „stan zastany”, wewnętrzny krajobraz medytującego. Śpiew ptaków czy szum morza wpływają na nasz system nerwowy kojąco. To jest oczywiście super, ale wtedy kiedy chcę się zrelaksować, a nie zmierzyć ze swoją wewnętrzną rzeczywistością. O tym, czym się różni medytacja od relaksacji, pisałam już tutaj. Owszem, czasem warto czy wręcz trzeba się nieco zrelaksować przed medytacją, ale nie należy (w ujęciu mindfulnessowym – podkreślam!) mieszać tych dwóch porządków. Umysł, któremu zafundujemy muzykę relaksacyjną lub dźwięki natury, zachowa się jak niewytresowany szczeniak i radośnie pobiegnie za tymi bodźcami, mając gdzieś nasze komendy „Wracaj do oddechu!”. No. Musiałam to napisać!

Podkłady muzyczne i dźwięki natury można mimo to świetnie wykorzystać. Po pierwsze: oczywiście, do relaksacji! Jeżeli chcesz się zrelaksować i masz na to 5 minut – odpal sobie timer medytacyjny z muzyczką. Po drugie: możemy także świadomie zastosować te nagrania do… medytacji dźwięków. Włączamy nagranie i wsłuchujemy się w nie bardzo świadomie, nastawiając się w 100% na słuchanie i powracając do dźwięków, ile razy nasza uwaga gdzieś odpłynie. Jeśli chcesz, możesz też ustawić sobie interwały (jeśli aplikacja na to pozwala) i na dźwięk gongu czy misy sprawdzać, jak się ma Twoje ciało i co się dzieje w emocjach. To też jest medytacja uważności! Po trzecie (miało być po drugie, ale zaraz wyjaśnię, czemu taka kolejność): wykorzystajmy te nagrania do zasypiania. Jeśli masz problemy ze snem, zrelaksuj się już w łóżku, słuchając dźwięków natury. Użycie timera sprawi, że nagranie samo się wyłączy (daruj sobie może dźwięk gongu na koniec 😉 ). Jeżeli jednak zauważysz, że Twoje myśli wciąż uciekają ku wydarzeniom minionego dnia lub planom na jutro, spróbuj słuchać choć trochę „medytacyjnie”. Wiem, wiem… mówiłam, że nie należy łączyć porządków, ale tu nie chodzi o formalne ćwiczenie medytacji – a zatem trenowanie umysłu, tylko o wykorzystanie jego właściwości do ukojenia systemu nerwowego.

Aplikacja daje możliwość ustawienia czasu przygotowania, czasu trwania medytacji, sygnału początku i końca (a także, ile razy ma wybrzmieć ten dźwięk – od jednego do trzech razy).
Typ sygnałów do wyboru: gongi, misy, dzwonki lub wibracja.
Ilość sygnałów do wyboru: 9.
Interwały: tak.
Muzyka w tle (ambient): tak. (Np. trzaskający ogień, odgłosy dżungli, fale oceanu, deszcz, wodospad, odgłosy nocy; dźwięki własne).
Ilość motywów muzycznych: 9.
Ustawienie przypomnień: tak (tylko raz dziennie i tylko codziennie).
Statystyki: tak (słupkowe dla dnia, tygodnia, miesiąca, roku).
Inne ustawienia: backup na Google Drive, wyciszanie dzwonków telefonu na czas medytacji, utrzymywanie ekranu włączonego podczas medytacji.

Możliwość ustawiania poszczególnych elementów medytacji (przygotowanie, czas trwania, interwały, dźwięki w tle itd.) za pomocą „guzików”, widocznych poniżej na zrzutach ekranu. Ekran podczas trwania medytacji pozostaje włączony.
Typ sygnałów do wyboru: gongi, dzwonki, ale też bardziej „telefoniczne” dzwonki lub wibracja.
Ilość sygnałów do wyboru: 10.
Interwały: tak.
Muzyka w tle (ambient): tak. (Np. odgłosy wiatru, morza, potoku – nie najciekawsze, ale też typowy muzyczny ambient; dźwięki własne).
Ilość motywów muzycznych: 12.
Ustawienie przypomnień: nie.
Statystyki: tak (słupkowe dla miesiąca i roku).
Inne ustawienia: synchronizacja z Google Fit, wyciszanie dzwonków telefonu na czas medytacji, cytaty motywacyjne, system nagród, możliwość dodania notatki do danej sesji (prowadzenie minidziennika), możliwość ustawienia celu do osiągnięcia (liczba sesji lub ilość czasu).

Aplikacja również w języku polskim! Możliwość ustawienia czasu przygotowania, czasu trwania medytacji, sygnału początku i końca, jak również… dźwięku metronomu. W przypadku ustawienia metronomu już nie ustawimy sygnału początku i końca. Ekran podczas trwania medytacji pozostaje włączony (choć można nastawić tryb oszczędny).
Ilość sygnałów do wyboru: 7 (dodatkowe w wersji PRO).
Typ dzwonków do wyboru: gongi, misy, dzwonki, blok drewna, pałeczki.
Interwały: tak.
Muzyka w tle (ambient): tak – tylko ZAMIAST interwałów lub metronomu. (Np. trzaskający ogień, odgłosy nocy, fale oceanu, deszcz, jezioro, ptaki).
Ilość motywów muzycznych: 9 (więcej w wersji PRO).
Ustawienie przypomnień: tak (różne na różne dni).
Statystyki: tak (słupkowe dla ostatniego tygodnia, dwóch tygodni, miesiąca, pół roku, roku oraz kalendarz z wizualizacją łańcuchu nawyku).
Inne ustawienia: wyciszanie dzwonków telefonu na czas medytacji, możliwość dodania sesji ręcznie z poziomu kalendarza, możliwość dodania komentarza do danej sesji (minidziennik);
w wersji PRO: synchronizacja z Google Fit, inne kolory motywu, dodatkowe sygnały i dźwięki ambientu, kopia zapasowa.
Ograniczenia wersji darmowej: możliwość ustawienia tylko trzech medytacji (można je sobie potem oczywiście wielokrotnie edytować), dość agresywne reklamy przy włączonej transmisji danych.
Cena wersji premium: 14,99 zł.

Prościuteńka i bardzo estetyczna aplikacja, w której ustawiamy długość trwania praktyki za pomocą suwaka i… nic więcej. Suwak pomału się przesuwa wraz z upływem czasu. Nie ma żadnych sygnałów do wyboru – dźwięki są predefiniowane. Można ustawić interwały lub nie – również bez możliwości wyboru sygnału. Trzeba jednak przyznać, że zaproponowane dźwięki są czyste i przestrzenne. Wcale nie chciałabym ich zmieniać. Jedyne „statystyki” to liczba dni z rzędu, w które medytowaliśmy i najdłuższy „łańcuch” dni, do tego całkowity oraz średni czas wszystkich medytacji. I kropka.
Uwaga dla hardcore’owców: można przełączyć od razu na „Vipassana mode” – automatycznie timer ustawia się wówczas na 60 minut.

Kolejne narzędzie z niewielką liczbą funkcji. Tym razem jednak trzeba trochę poklikać, żeby ustawić czas trwania medytacji i sygnały (jest 7 do wyboru – bardzo dobre jakościowo dźwięki mis medytacyjnych, można też dodać własny dźwięk). Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, jak mają działać interwały (a może nie mają?). Jeśli pytacie, po co się tak męczyć, skoro są prostsze w obsłudze aplikacje, wyjaśniam, że jest to idealna aplikacja do klasycznej medytacji zazen – ustawiamy w niej etapy medytacji: siedzenie na przemian z chodzeniem. No i ma piękny, prawdziwie minimalistyczny wygląd.

Podsumowanie

Przedstawiłam Wam pięć prostych aplikacji na Androida, mierzących czas medytacji. Są różne graficznie i mają różną (choć podobną) funkcjonalność. Wybór to rzecz gustu. Dla mnie w tym zestawieniu jednoznacznie wygrywa Medativo. Właściwie po instalacji można jej od razu używać, bo ma fajne predefiniowane medytacje. Bardzo łatwo ją edytować – jest niezwykle intuicyjna. No ale mnie urzekła przede wszystkim kalendarzem, czyli habit trackerem, który w mojej opinii najmocniej może wesprzeć w kształtowaniu nawyku medytacji. Nie bez znaczenia dla niektórych osób może być też polska wersja językowa (nie obyło się bez wpadek tłumaczeniowych, ale cóż…). Uważajcie tylko, żeby nie zasnąć! 😀 Aplikacja dolicza dodatkowy czas, jeśli przedłużycie czas medytacji. Ja zasnęłam słuchając wieczorem odgłosów nocy i jak mi to wszystko aplikacja policzyła, to pozdobywałam mnóstwo nagród za wytrwałość… 😉

Osobom, które już mają wyrobiony nawyk i chcą po prostu mieć zwykły minutnik z ładnymi dźwiękami gongów, zaproponowałabym Quiet Mind. Wg mnie jest nawet prostszy w użyciu niż timer systemowy w moim telefonie!

Ciekawa jestem, który z tych programików najbardziej Wam przypadł do gustu. Używacie aplikacji medytacyjnych? A może uważacie, że to zbędny gadżet? W jednym z kolejnych artykułów postaram się zmierzyć z takimi „kombajnami” medytacyjnymi jak Headspace czy Calm – jednak nieszybko, bo narobiłam się nad tym tekstem jak dzika! Dlatego też będę wdzięczna za każdy komentarz i udostępnienie. I nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami z użytkowania tych timerów. 🙂

Jeśli potrzebujesz wskazówek, jak zacząć medytować, zajrzyj jeszcze tutaj.

Dodaj komentarz