Nie taka medytacja straszna…

jak medytować

Czy przypominasz sobie, co się działo z Tobą, kiedy byłeś w sytuacji, jak na powyższym zdjęciu? Może w górach, a może nad morzem, może w innym miejscu, gdzie uderzyło Cię spektakularne piękno… Może zdarzyło Ci się – bo mnie wielokrotnie – że stałeś zapatrzony, w zachwycie, chłonąc wzrokiem widoki, czując zapach powietrza i jego dotyk na skórze, cały zanurzony w tej chwili i bliski Faustowego pragnienia, żeby trwała…

Może zdarzyło Ci się być na koncercie, na którym muzyka porwała Cię tak bardzo, że cała byłaś w muzyce – niezależnie od tego, czy byłaś jedynie słuchaczem, czy wykonawcą? Pamiętasz, jak to jest, kiedy muzyka płynie przez Ciebie, targa za trzewia, kiedy Twoje ciało rezonuje, jakby samo było instrumentem?…

 

Prostota medytacji

Jeśli w Twoim życiu była choć jedna sytuacja podobna do tych, które opisuję, nie mów mi, proszę, że nie wiesz, czym jest medytacja.

Bo mówiąc najprościej, medytacja to całkowite bycie tu i teraz – intensywna, świadoma obecność. Oczywiście nie na co dzień spotykają nas takie doświadczenia, których moc przykuwa sama naszą uwagę, a cud życia uderza nas pięścią między oczy, krzycząc: „Bądź!!!” Wiele jest jednak mikrocudów, które jesteśmy gotowi przegapić.

co to jest medytacja

Mikrocuda – jak medytować w codzienności?

Moja dłoń. Jej umiejętność chwytania, głaskania, szczypania, trzymania długopisu czy widelca, naciskania przycisków, ściskania innej dłoni… A do tego ta niepowtarzalność linii, wzorów na skórze, układu żył… Jako dziecko uwielbiałam się przyglądać swoim dłoniom, kontemplować je i podziwiać. Ale przecież nadal mam dłonie…

Poranny prysznic. Masz dostęp do bieżącej wody i to pewnie ciepłej. Właśnie przez kilka dni nie miałam ciepłej wody, więc na nowo to doceniam. Ale czy naprawdę muszę być czegoś pozbawiona, żeby dostrzec w tym wartość? Dotyk wody na skórze, zmiana temperatur, odgłosy wody płynącej, pryskającej i rozchlapywanej stopami… Zapachy: samej wody, mydła, mojej skóry…

Jedzenie. Zapachy. Smaki. Konsystencje. Kolory. Faktury. Do wszystkich tych doświadczeń mam dostęp, jeśli nie połykam w pośpiechu, bo trzeba coś zjeść i biec dalej, bo tyle jest do zrobienia, że właśnie teraz, podczas posiłku, muszę to zaplanować, poukładać, przemyśleć… Robię sobie straszną krzywdę, nie zauważając potencjału tego fragmentu życia – bo przecież teraz właśnie ŻYWIĘ swoje ciało, żeby mogło jak najlepiej funkcjonować (także pracować, myśleć i planować!).

……………………………………………………………………………………………………………………………………

 

Medytacja specjalnie dla Ciebie

Tak, tak, te kropki są specjalnie dla Ciebie, żebyś wpisała/wpisał, co jeszcze. 🙂 Ale pewnie prościej będzie w komentarzach.

Kiedy szczególnie czujesz się żywy/żywa? W jakich sytuacjach i czynnościach wracasz do tu i teraz? A w jakich nie? I dlaczego?…

To początek cyklu o medytacji i mam zamiar pisać także o bardziej formalnym podejściu do niej. Ale trudno zrozumieć, po co siedzieć nieruchomo przez x czasu, jeśli najpierw nie złapie się samego clou. A więc tej tęsknoty (czy mylę się, że tęsknisz?) za intensywnością BYCIA.

Bardzo będę wdzięczna za wszelkie sugestie, o czym jeszcze chciałabyś/chciałbyś przeczytać i podyskutować w tym cyklu. Napisz mi, proszę!

Ps.: Możesz już przeczytać kolejny odcinek „Elementarza medytacji”, Medytacja stomatologiczna. Dowiesz się z niego, jak medytować, kiedy nie wszystko wygląda tak różowo…

Jeśli podobał Ci się ten artykuł,
być może zechcesz otrzymywać powiadomienia o nowych postach
na e-mail.

Co Ty na to?


Obiecuję, że Twój adres posłuży jedynie do korespondencji między nami.