„Mindfulness. Trening uważności.” M. Williams, D. Penman

Mindfulness. Trening uważności

Świat ma bzika na punkcie uważności” – zaczyna swoją przedmowę do książki „Mindfulness. Trening uważności” Marka Williamsa i Danny’ego Penmana twórca programu MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction), Jon Kabat-Zinn. Świat – świat zachodni – być może. Polska z pewnością (jeszcze) nie. Jakkolwiek w ostatnich latach coraz częściej promuje się w mediach postawę mindfulness, do bzika nam z pewnością daleko, a znakomita większość społeczeństwa po prostu nigdy o czymś takim nie słyszała. Czym więc jest ta „uważność”?

 

Doświadczanie uważności

W związku z tym, że książka „Mindfulness. Trening uważności” skierowana jest do czytelnika dobrze zaznajomionego z tą problematyką, daremnie byłoby szukać w niej krótkiej i konkretnej definicji. Bo też – szczerze mówiąc – bardzo trudno ją stworzyć. Najczęściej przytacza się w tym kontekście słowa autora przedmowy, Jona Kabata-Zinna: „Uważność […] oznacza szczególny rodzaj uwagi: świadomej, skierowanej na chwilę obecną i nieosądzającej.”. Jednak pozycja, o której mowa, daje dużo więcej, niż definicje, które może pojąć nasz intelekt – jeżeli pozwolimy się prowadzić autorom tej książki, DOŚWIADCZYMY tego, czym jest uważność.

 

Ośmiotygodniowy program

„Mindfulness. Trening uważności” jest bowiem propozycją 8-tygodniowego programu rozwoju uważności, który  – jak wykazują autorzy – może wpłynąć na wszystkie obszary naszego życia i przyczynić się do poprawy ogólnego samopoczucia i poziomu szczęścia. Uporządkowana i przejrzysta struktura tego treningu bazuje na metodach terapii poznawczej opartej na uważności (MBCT), opracowanej przez Marka Williamsa, Johna Taesdale’a i Zindela Segala na bazie programu MBSR Kabata-Zinna.

To nie jest książka do przeczytania, nawet nie do przemyślenia – to zaproszenie, aby zacząć tu i teraz przeżywać życie w nieco inny sposób.

Czytelnik prowadzony jest krok po kroku przez ćwiczenia wspomagające uważność, okraszone zarówno wynikami badań naukowych, opisami doświadczeń konkretnych osób, które wzięły udział w programie, jak i fragmentami tekstów literackich ilustrujących opisywane zjawiska. Wszystko w wyważonych proporcjach. To całe morze informacji, sugestii i słów zachęty, żeby spróbować samemu, zawarte w syntetycznej formie na zaledwie 200 stronach tekstu.

 

Perełki w tej książce

Dla wielu osób początkiem przygody z uważnością mogą się okazać „wyzwalacze z nawyków” – proste propozycje wykonania codziennych czynności w nowy sposób, dla innych apetyczna Medytacja z czekoladą. Dla mnie wisienką na torcie przygotowanym przez Williamsa i Penmana stała się króciutka medytacja Przestrzeń na oddech, która z każdym rozdziałem zostaje wzbogacona o nowe wymiary i okazuje się coraz to potężniejszym narzędziem pomagającym stawiać czoła wyzwaniom każdego dnia.

Nie bez znaczenia jest wreszcie fakt, że do książki „Mindfulness. Trening uważności” została dołączona płyta z nagranymi tekstami medytacji uważności. Będzie ona bezcenną pomocą dla osób, które zechcą wykonywać opisywane ćwiczenia – pełni rolę przewodnika, bez którego trening uważności (szczególnie na początku) mógłby się okazać dla niektórych osób dość trudny.

Na klasycznych 8-tygodniowych kursach MBSR i MBCT uczestnicy również otrzymują materiały audio służące do ćwiczeń w domu. Jacy uczestnicy? Tacy jak Lucy z rozdziału 2., która jest tak zabiegana, iż ma wrażenie, że życie to coś, co przydarza się tylko innym; jak Jason z rozdziału 6., którego praca jest niezwykle stresująca, więc cały dzień czuje się napięty jak postronek, a w nocy śpi niespokojnie urywanym snem; jak Tom z rozdziału 8., który nienawidzi poczucia braku kontroli nad własnym życiem… Ci zwykli ludzie ze swoimi zwykłymi problemami (także problemami z medytacją) stają się dla czytelnika współtowarzyszami podróży.

Jeśli mi czegoś zabrakło w „Mindfulness. Trening uważności”, to aneksu z wykazem stron internetowych poświęconych uważności w języku polskim. Owszem, uważny (!) czytelnik może dostrzec, że pewne instytucje promujące mindfulness są wymienione na okładce jako sponsorzy. Jednak to trochę za mało dla kogoś, kogo naprawdę zafascynowałaby ta tematyka.

A co może być tak fascynującego w uważności? Czytamy dalej we wstępie Kabata-Zinna: „Czasem intuicja bardzo wyraźnie nam podpowiada, że to, czego nam brakuje, to my sami: nasza chęć lub zdolność pełnego zaistnienia we własnym życiu i do przeżycia go tak, jakby było naprawdę ważne.” Ostatnio znajoma zapytała mnie, czy medytacji uważności można nauczyć się samemu. Nie miałam wątpliwości, że tak. I nie miałam wątpliwości, że znacznie łatwiej jest to jednak robić mając jakieś wsparcie. Książka Williamsa i Penmana z pewnością może stać się dla każdego przewodnikiem po świecie uważności.