Kontakt z naturą – lekcja uważności

kontakt_z_naturą

Kilka dni temu wyszłam po zakupy i złapał mnie deszcz. Całkiem solidny deszcz. Nie wzięłam parasolki, spieszyłam się i nie miałam czasu go przeczekiwać. Przemykałam więc do domu, odruchowo zgarbiona, z pochyloną głową, jakby to rzeczywiście mogło mnie uchronić przed zmoknięciem. I właśnie kiedy uświadomiłam sobie bezsens tego zachowania, stało się.

 

W kontakcie z naturą

Wyprostowałam się, odprężyłam, wzięłam świadomy oddech i… poczułam zapach mokrej ziemi. Uwielbiam ten zapach! Był wokół mnie cały czas, ale go nie zauważałam, skupiona na pędzie do domu. Zwolniłam i zaczęłam zauważać: mokre gałązki i wiosenne błoto, krople deszczu spływające po twarzy. I jednocześnie poczułam bardzo głębokie odprężenie w całym ciele. Nawet nie wiedziałam, że byłam aż tak spięta!

Co się wydarzyło? Oczywiście, „odpuściłam” – przestałam walczyć z tym, co jest i przyjęłam to z całym bogactwem. Jednak to, co uderzyło mnie w tym momencie, to niezwykle kojący wpływ natury. Nawet w wydaniu deszczowo-błotnym. Czemu tak jest? Dlaczego kontakt z przyrodą szczególnie nas odpręża?

 

kontakt z naturą

W strumieniu życia

Dlaczego tak się dzieje? Otóż trawa, drzewa, jeziora, góry czy deszcz… SĄ. Po prostu są. Stąd w kontakcie z nimi łatwiej nam przestawić się z trybu działania właśnie na tryb BYCIA. Przy czym o „trybie działania” mówimy nie tylko wtedy, gdy pracują nasze ręce czy nogi, ale też wtedy, gdy nasz mózg przerabia tysiące informacji niezwiązanych bezpośrednio z naszym istnieniem tu i teraz. „Tryb bycia” pozwala nam na doświadczanie siebie i wszelkich okoliczności bez zbędnych ocen. Innymi słowy, pozwala na zanurzenie się w strumieniu życia. A to niezwykle odświeżające! „Życie” jest tu też pojęciem istotnym – łatwiej nam wejść w kontakt ze swoim życiem, kiedy jesteśmy otoczeni przez to, co żyje. Badania wskazują na to, że przechadzka w otoczeniu przyrody przynosi dużo większe korzyści, niż ten sam czas spędzony na włóczeniu się po mieście. Być może jest tak, że do drzwi naszej świadomości dobija się wówczas prawda o naszym własnym istnieniu. Jestem. Żyję. Oddycham. Oto cud, nad którym za rzadko się zatrzymujemy.

 

Lekcja uważności

Przyroda może więc być dla nas nauczycielem uważności. Jednocześnie uważność może zintensyfikować dobroczynny wpływ, który natura wywiera na nasz mózg i system nerwowy. Nie wystarczy bowiem iść na spacer. Trzeba zauważać. Trzeba być prawdziwie obecnym. Po to, żeby rzeczywiście ZOBACZYĆ kwiaty czy zawiązki liści na gałęziach, naprawdę USŁYSZEĆ śpiew ptaków czy szum drzew, naprawdę POCZUĆ łaskotanie trawy czy krople deszczu na twarzy… Bez analizy czy oceniania docierać do czystego, „nagiego” doświadczenia chwili.

 

ĆWICZENIE UWAŻNOŚCI
Idź na spacer do parku, lasu lub ogrodu. To nie musi być długa wyprawa – wystarczy nawet 10 minut, kiedy będziesz wracać z pracy czy ze szkoły. Zwolnij lub zatrzymaj się i skoncentruj na postrzeganiu przez kolejne zmysły. Co widzisz? Przyglądaj się dokładnie i z ciekawością dziecka. Co słyszysz? Wsłuchuj się we wszystkie dźwięki, które Cię otaczają. Co czujesz – jakie wrażenia odbierasz na skórze? Jeśli zauważysz, że Twoje myśli umykają, po prostu wróć do obserwacji przyrody. Jeśli pojawią się jakieś oceny: np. że coś jest ładne lub brzydkie, albo że całe to ćwiczenie jest infantylne lub nudne, dostrzeż to jako element swojego doświadczenia i wróć do obserwacji przyrody.

 

Jeśli czujesz, że właśnie w kontakcie z przyrodą możesz nawiązać głębszą więź ze sobą i światem, rozważ kilkudniowy wyjazd z praktyką mindfulness.
Najbliższe propozycje Fundacji Polski Instytut Mindfulness:

A tymczasem idź na spacer. 🙂

Kiedy wrócisz, napisz mi, co odkryłaś/odkryłeś w kontakcie z naturą. Czy nie zapomniałaś/zapomniałeś, jak to jest, kiedy dostrajasz się do rytmu przyrody?

Jeśli podobał Ci się ten artykuł,
być może zechcesz otrzymywać powiadomienia o nowych postach
na e-mail.

Co Ty na to?


Obiecuję, że Twój adres posłuży jedynie do korespondencji między nami.