Konferencja EduMind „Redukcja stresu w szkole”

We wtorek, 11 września 2018, miałam przyjemność (naprawdę przyjemność!) uczestniczyć w pierwszej w Polsce konferencji poświęconej uważności w edukacji „Redukcja stresu w szkole”, organizowanej przez fundację EduMind by Smartt. Dla mnie to wielka gratka, bo w edukacji pracuję od 25 lat i jest dla mnie oczywiste, że szkoła jest miejscem związanym z ogromnym stresem: tak uczniów, jak i nauczycieli (w tym poddawanych ogromnej presji dyrektorów). Równie oczywiste są dla mnie inne poza redukcją stresu korzyści płynące z uważności, jak choćby lepsza koncentracja, lepsze relacje, większa otwartość i efektywność. Niemało, prawda? Obecnie dostępne jest już wiele badań naukowych, dotyczących zmian w funkcjonowaniu dzieci i młodzieży, biorących udział w treningach uważności – mówiła o nich na konferencji dr Marta Znaniecka. Efekty – zarówno dotyczące zmian w aspekcie poznawczym, jak i dobrostanu psychicznego – robią wrażenie. Na świecie powstało też sporo organizacji, wdrażających programy oparte na uważności do szkół, m. in.: Mindful Schools i MindUP w USA, Mindfulness in Schools Project w Wielkiej Brytanii (z ich programem „.b”), czy – jak się dowiedziałam dopiero na konferencji z wystąpienia Weroniki Chmielewskiej i Magdy Kulińskiej  – AtentaMente w Meksyku. EduMind by Smartt dołącza do grona tych organizacji, aby promować uważność w szkołach na gruncie polskim.

Co daje uważność w szkole?

Jak mówiła Ewa Orłowska z zarządu fundacji, m. in.:
– wytrąca z automatyzmów;
– pomaga znaleźć oparcie w sobie;
– daje bezpieczeństwo:
– pomaga odróżniać myśli od faktów;
– wskazuje, jak troszczyć się o siebie;
– wspomaga dobre relacje jako jeden z warunków nauki. (Źródło: materiały z konferencji.)

Mam nadzieję, że widzicie, że wszystkie te elementy są niezwykle istotne dla wszystkich stron procesu edukacyjnego. Wchodzimy tu oczywiście na grunt kompetencji miękkich, których tak ogromnie brakuje w tradycyjnej szkole: programy oparte na uważności uczą, jak sobie radzić z samym sobą, ze swoimi emocjami i myślami. Nic dziwnego, że jeden z uczestników mojego kursu MBSR, będący wówczas studentem, wykrzyknął na jednym ze spotkań: „Tego powinni uczyć w szkole!”. Bardzo, bardzo, bardzo się zgadzam. I dlatego całym sercem kibicuję działaniom fundacji EduMind. Z ciekawością słuchałam więc opowieści o programie uważności wdrożonym w szkole podstawowej im. Samuela Bogumiła Lindego w Warszawie przy współpracy z nauczycielką mindfulness, Ewą Orłowską, jeszcze przed powstaniem fundacji.

Mówić o uważności do ludzi, którzy nie mieli z nią nigdy do czynienia, nie jest łatwo. Jednak przedstawicielkom EduMind świetnie się to udało mimo ograniczonego czasu ich wystąpień. Nie zabrakło też krótkich praktyk, które są najlepszą drogą do zrozumienia, o co w tych całych mindfulnessach chodzi.

Mózg w szkole

Siłą rzeczy część „mindfulnessowa” tej konferencji była dla mnie jednak dość oczywista. Inaczej rzecz się miała z wystąpieniem dra Marka Kaczmarzyka z Uniwersytetu Śląskiego – biologa, badacza pamięci, zajmującego się również neurodydaktyką. Doktor Kaczmarzyk z pasją opowiadał nam, jak uczy się mózg, dlaczego w szkole tak trudno cokolwiek zapamiętać i co lubią hipokampy. Znakomita większość tego wystąpienia to były dla mnie nowości podane w fascynujący sposób. Od tamtego czasu jestem już mądrzejsza, bo przeczytałam „Neurodydaktykę” Marzeny Żylińskiej, zakupioną właśnie na konferencji. W tym miejscu chylę czoła przed organizatorami tego wydarzenia jeszcze niżej. Bo promocja uważności w edukacji to jest wspaniałe i potrzebne dzieło. Ale mariaż mindfulness z neurodydaktyką to pomysł rewolucyjny, budzący nadzieję na przebudowę systemu szkolnego kawałek po kawałku, aby stał się bardziej… ludzki.

Edukacja oparta na relacjach

Ciekawe i niezwykle poruszające było dla mnie to, co najmocniej – przynajmniej w moim odczuciu – łączyło wszystkie części konferencji: podkreślenie faktu, że edukacja opiera się na relacjach. Niby oczywiste, ale czasem tak mocno zapominane w sformalizowanym systemie szkolnym, w którym ucznia traktuje się jak wyrwaną z kontekstu jednostkę, która ma się po prostu nauczyć czegoś tam dzięki własnej sile woli. Po drugiej stronie jest często samotny nauczyciel, któremu stawiane są coraz to nowe wymagania, a nikt mu nie tłumaczy, ani czemu mają one służyć, ani jak się z tych wymagań wywiązać. Wie tylko, że będzie z nich rozliczany.

Nie zamierzam tu smęcić na koniec, bo że jest źle, to wszyscy wiemy. Jednak istnieje w Polsce wiele inicjatyw, które próbują zmienić ten smutny stan rzeczy. Działalność fundacji EduMind by Smartt jest tego przykładem. Jeśli jesteście ciekawi, czym jeszcze zajmuje się fundacja, zapraszam do zapoznania się z jej stroną internetową i profilem na Facebooku.

Zdjęcie z wystąpienia dra Marka Kaczmarzyka zamieszczone dzięki uprzejmości fundacji EduMind by Smartt. Autorem zdjęcia jest Robert Janiszewski